niedziela, 6 czerwca 2010

ŁZY CHRABĄSZCZA




już czas z pospolitych kwiatków
wydobyć moc smak niebiański
utrwalić zapach i słońce
w zaułkach szklanej karafki

zimą gdy mrozy świat skują
gdy grypie się zechce zaszaleć
usłyszysz brzęczenie chrabąszcza
w kieliszku nalewki złotawej




baldachy kwiatów bzu czarnego

Przepis na nalewkę:

składniki:
50 baldachów kwiatów bzu czarnego
2 cytryny
2-3 limetki
70 dkg cukru
1 litr spirytusu
1 łyżeczka korzenia arcydzięgla

sposób przygotowania:
Z 1 litra wody i cukru ugotować syrop i odstawić do ostudzenia.
Cytryny umyć, sparzyć, pokroić w plasterki i oczyścić z pestek.
Kwiaty wkładać do umytego i sparzonego słoja przekładając je plasterkami cytryny.
Całość zalać ostudzonym syropem, przykryć lnianą ściereczką i odstawić na 10 dni.
Co jakiś czas mieszać wyparzoną łyżką i sprawdzać czy sok nie fermentuje.
Po 10 dniach sok zlać przez sito wyłożone gazą, połączyć ze spirytusem, dodać sok z limetek, korzeń arcydzięgla i odstawić na 4 tygodnie. Co 3-4 dni wstrząsać zawartością.
Po tym czasie odstawić nalewkę do sklarowania na ok 2 tygodnie.
Sklarowaną nalewkę zlać znad osadu i odstawić na 3-4 tygodnie, aby dobrze dojrzała.
Osad zebrany na dnie naczynia można przesączyć przez papierowy ręcznik albo filtr do kawy i dodać do nalewki.

6 komentarzy:

  1. o cholera! U Ciebie już? a u mnie jeszcze nie kwitną!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja wczoraj nastawiłam warmiński świt truskawkowy
    no i do środy dochodzi listkówka wiśniowa
    listkówka porzeczkowa poszła do piwniczki na półroczne leżakowanie
    a sosna się nasłonecznia :D

    *

    na bez czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  3. kwitną, chociaż do apogeum kwitnienia jeszcze trochę brakuje, co daje mi rezerwę, gdyby coś nie wyszło (odpukać)

    listkówki i sosny już przegapione, ale na wrocławski świt jest jeszcze szansa, muszę się przygotować

    :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. mój Boże... zazdroszczę wytrwałości w przygotowywaniu takich zielarskich specjałów... mnie niedługo jagody będą wołać w lesie, że chcą do słoika

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też kiedyś zazdrościłam, aż sama spróbowałam;
    polecam, to fajne zajęcie, chociaż zdarzają się przykre niespodzianki - źle odpukałam i muszę nastawić nowe kwiatki bzu, dobrze, że jeszcze kwitnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś mi się wydaje, że wolę ominąć te przykre niespodzianki... ;) żeby wprost nie pisać, że to leń.. :(

    OdpowiedzUsuń