czwartek, 2 stycznia 2014

DRZEWNE LOSY



Okoliczne buki buczą już od rana,
że się ważą losy parku i drzew w lesie,
mają dzisiaj na zebraniu zdecydować,
kto zostanie, kto niedługo się wyniesie.

Klon spokojny, bo się poddał klonowaniu,
wiąz zawiązał komitywę ze szkutnikiem
- już na wiosnę chciałby zbratać się z morzami,
mocząc słoje w ciepłej wodzie pod równikiem.

Dąb wydębił zapewnienie u stolarza,
że nie trafi w kształcie skrzyni do Charona
- taka przyszłość go zasmuca i przeraża –
marzy mu się dobre miejsce na salonach.

Stara lipa bardzo lipnie dziś wygląda,
bo przez graba ograbiona z resztek złudzeń,
już nie wierzy, że ją będą gdzieś oglądać,
w formie świątka rzeźbionego ostrym dłutem.

Cis wycisnął z szarej kory łzy rozpaczy,
słysząc z boku o wycince zagajnika,
sam chroniony, ale szkoda mu przyjaciół,
tych, z którymi dbał o sarny u paśnika.

Wszystkie drzewa drżą o swoją własną skórę
żadne nie chce się zamienić w szary popiół,
skoro muszą las opuścić, to nie w wiórach,
a w przedmiotach, chcą nacieszyć ludzkie oczy.

środa, 25 grudnia 2013

niedziela, 15 grudnia 2013

ROBOTA NIE ZAJĄC

Zanim zaprzęgną nas do przedświątecznego kieratu, uciekliśmy w Karkonosze cieszyć się życiem. No i co z tego, że pierniczki, że okna, że firanki, że sprzątanie, że nie wszystkie prezenty kupione. Na blogach już świątecznie, polukrowane pierniczki pysznią się tu i tam, kartki, ozdoby, gwiazdki, mikołaje... a my na ośnieżonych śliskich dróżkach, zadowoleni i przekonani, że ze wszystkim na pewno zdążymy. 
To był piękny aktywny weekend :) 

moje ulubione Schronisko Samotnia nad Małym Stawem

fragment grudniowego Małego Stawu 

na szlaku



dzieła Dziadka Mroza

 Wodospad Podgórnej w Przesiece

do Borowic przez las

w dole Borowice

Świątynia Wang w Karpaczu

sobota, 16 listopada 2013

CZAS ZACZYNAĆ



Obrazki już w passe-partout. Jeszcze tylko rameczki i świąteczny akcent gotowy.

sobota, 19 października 2013

JOANNA




...NA RAZIE NIE OD ANIOŁÓW

poniedziałek, 30 września 2013

poniedziałek, 23 września 2013

TYLKO WIATR

suche było nasze lato tego roku
takie trochę zawiedzione bez euforii

drzewa jeszcze nie jesienne
słały ścieżki liśćmi bez życia

wyliniała miejscami trawa
układała się w plamiaste dywany

rzeka jakby mniej energiczna
płynęła w sobie wiadomym kierunku

tylko wiatr niezmiennie unosił
porozrzucane słowa