czwartek, 5 września 2013
Z DZIEĆMI HIOBA
śpieszę donieść
że tym razem drzwi synagogi
stały otworem
nie hawdalowo
bez świec klezmerów
ale więcej niż pięcioramiennie
przede mną i za mną
w jarmułkach i bez
uciszały się serca
muzyką otwierającą niebo
skrzydłami białego bociana
poniedziałek, 29 lipca 2013
MAKOWA CZERWIEŃ
Zachciało mi się czerwonej chusty. Już od dłuższego czasu planowałam jej wydzierganie szydełkiem.
W sklepie internetowym zakupiłam włóczkę akrylową - wybór losowy, bez polecenia - i w czasie urlopu, pomału, bez pośpiechu powstawał rządek po rządku. Jednak już w trakcie pracy wydawało mi się, że nie do końca trafiłam z rodzajem włóczki - ścieg karbuje się i lekko ściąga - ale skończyłam, dobrnęłam do końca i będę się nią owijała, jak tylko zrobi się chłodno.
Za jakiś czas kupię inną włóczkę, taką już bardziej sprawdzoną i nie koniecznie czerwoną, i spróbuję stworzyć coś na drutach. Zamarzyła mi się chusta pod nazwą ENTRELAC. Widziałam je na blogu u Kryski, robi też takie BogaczKa, i zachwyciłam się nimi od pierwszego wejrzenia.
Do zimy trochę czasu, jest więc szansa.
środa, 24 lipca 2013
LIPÓWECZKA WARMIŃSKA
Kwiat lipowy pochodzi z urlopowych wojaży. Zebrany na Warmii, zalany w słoju wódką ( i słój i wódka zakupione w wiejskim sklepie), przejechał w zakamarku samochodowego bagażnika, regularnie wstrząsany na setkach kilometrów polskich i litewskich dróg.
Według przepisu kwiatki zalane alkoholem miały stać 2 tygodnie. Moje stały nieco dłużej, ale myślę, że wyjdzie to nalewce na dobre. Już teraz pachnie wybornie lipą, kolor też ma bardzo ładny.
Dzisiaj zlana do butelek powędruje w ciemne miejsce, gdzie będzie dojrzewała i klarowała się. Na degustację trzeba będzie poczekać do zimy.
Nalewkę poleca się przy przeziębieniu, bezsenności i atakach chandry.
Przepis zaczerpnięty z książki o nalewkach:
5 garści kwiatów lipy (można więcej)
1 litr spirytusu
0,5 litra wody
(zamiast mieszanki użyłam wódkę)
zalać kwiatki na ok 2 tygodnie i odstawić w ciemne miejsce,
wstrząsać co jakiś czas
po 2 tygodniach przefiltrowaną nalewkę połączyć z syropem przygotowanym z 1 kg cukru i 0,5 litra wody i gorącą mieszankę przelać do butelek
odstawić w ciemne miejsce na kilka miesięcy
niedziela, 14 lipca 2013
poniedziałek, 27 maja 2013
SKRZYPEK NA DACHU
Nie mogłam odmówić sobie okazji do kolejnego spotkania z Tewjem,
znanym mleczarzem z Anatewki. Ktoś mógłby pomyśleć: Ileż razy można oglądać
jedno i to samo? Ale co ja na to
poradzę, że tak bardzo lubię jego humor, jego monologi z Bogiem, muzykę,
piosenki i tańce żydowskie. Zobaczyłam kolejne wydanie Tewjego, jego rodzinę i mieszkańców żydowskiej Anatewki, usłyszałam pięknie wykonaną, moją ulubioną piosenkę 'To świt, to zmrok'.
Tym razem Opera Wrocławska przygotowała spektakl plenerowy,
ze sceną ustawioną na dziedzińcu podwrocławskiego Zamku Topacz. Tak na
marginesie - piękna okolica, gdzie warto wrócić na bliższe poznanie. Za
widownię robiła zbudowana specjalnie na ten cel, metalowa konstrukcja z
plastikowymi siedziskami. Pobożnym życzeniem byłaby ciepła gwiaździsta noc,
niestety zapowiadało się mało ciekawie, bo prognozy pogody nie były
optymistyczne. Spektakl trwa przecież kilka godzin (zaczął się po 21.00, a
skończył dobrze po północy) i siedzenie pod chmurką, bez ruchu, do tego w
towarzystwie wiatru, do przyjemnych nie należy. Żeby zimno nie przeszkadzało w
odbiorze, ubraliśmy się na zimowo, i dodatkowo każdy miał swój koc. Zakutaliśmy się, jak kuracjusze podczas sjesty na tarasie nadmorskiego
pensjonatu. Z przerażeniem patrzyłam na kobitki przybyłe w cienkich rajstopkach i w szpileczkach, ubrane w zwiewne szatki, jak do gmachu Opery. Pomyślano i o takich - były stoiska, na których sprzedawano polarowe koce. Summa summarum było dobrze i na szczęście nie padał deszcz. Pan Bogusław Szynalski, jako Tewje, spisał się doskonale, chociaż i tak w moim sercu nikt nie ma tak
ciepłego miejsca w tej roli, jak Pan Zdzisław Skorek (niestety zmarł w zeszłym
roku, 21 sierpnia). Spektakl, jak zwykle, bardzo widowiskowy, nie mógł się nie podobać.
Mój aparat jest
zbyt kiepski, by oddać chociaż w części, co można było zobaczyć na scenie, dlatego odsyłam tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














