poniedziałek, 13 maja 2013

piątek, 10 maja 2013

ANIELKA





Anielka przed wyjściem z domu...

... i po I Komunii Św. z Martynką (fot. Aneta Kolenda)





poniedziałek, 6 maja 2013

MAJÓWKA W WIELENIU























Śledząc prognozy pogody na długi majowy weekend, wiedzieliśmy, że wodne sporty trzeba będzie odłożyć na ciepłe dni lata, a póki co, dosiąść 'dwukołowych rumaków' i ruszyć przed siebie, by nacieszyć oczy soczystą zielenią wiosny. Trzeba przyznać, że okolica bogata jest w dobrze oznakowane ścieżki rowerowe, o zróżnicowanym stopniu trudności. Do wyboru mieliśmy drogi przez las, drogi biegnące pomiędzy polami uprawnymi, ścieżki rowerowe wzdłuż szos, albo po prostu asfaltowe jezdnie z towarzystwem przejeżdżających samochodów.  
W ciągu trzech dni przejechaliśmy 112 km (takie było wskazanie rowerowego licznika), odwiedziliśmy Sławę, Boszkowo, Olejnicę, Przemęt, Brenno, Wijewo, przejechaliśmy przez wiele wiosek i wioseczek, częstokroć o bardzo miłych nazwach (Spokojna, Śmieszkowo, Potrzebowo, Perkowo), wstąpiliśmy do Galerii Pana Marian Murka w Górsku
Nasyceni zapachami kwitnących drzew, śpiewem ptaków, zielenią pól i lasów, z obolałymi ‘siedzeniami’ padaliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi, przy wieczornym ognisku.
Mimo wszystko dopisało nam też szczęście do pogody, bo tylko przez kilka godzin, drugiego rowerowego dnia, pokropił trochę mało dokuczliwy majowy deszczyk. Poranne chmury zapowiadały zgoła co innego, ale grunt, to nie dać się zastraszyć ich szarej groźbie ;)

środa, 24 kwietnia 2013

wtorek, 23 kwietnia 2013

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

ANNA GERMAN



Trzeba było serialu o ANNIE GERMAN, żeby w naszym kraju ożyła o niej pamięć, żeby znowu poleciały w eter mądre słowa jej piosenek. Obserwuje się wzmożony ruch w Internecie, kolorowe czasopisma prześcigają się w notkach i zdjęciach na temat Anny i jej rodziny, na światło dzienne wychodzi odkurzona książka o piosenkarce, w ruch wprawia się płyty z jej słowiczym głosem - rusza komercja. Wykorzystuje się dobry czas na zrobienie niemałych pieniędzy.
W sali koncertowej Radia Wrocław organizują wspomnienie o artystce – 1,5-godzinny spektakl słowno-muzyczny ‘Wędrująca Eurydyka Anna German’. Ceny biletów dużo wyższe od biletów na spektakle operowe. 
Z niecierpliwością czekam na niedzielny wieczór. Ciekawi mnie, jaką strawę duchową przygotowali, które spośród setki smaczków wyeksponują, na ile zachwyci mnie ostateczny smak serwowanych muzycznych specjałów.
Chyba jednak za dużo sobie obiecywałam. Już na samym początku pojawiło się moje rozdrażnienie spowodowane niewyraźnie dolatującymi słowami narratorki, która prowadziła program. Niewiele skorzystałam. Może to wina nagłośnienia, może nieodpowiednia akustyka sali, a może mój niezbyt dobry słuch i miejsce w jedenastym rzędzie od sceny, pozbawiły mnie słownej części spektaklu. Szkoda, bo lubię poezję, liczyłam też, że z czytanych wspomnień i listów Anny z podróży dowiem się o niej czegoś nowego.
Nadrobiła to nieco część muzyczna, z pięknym śpiewem Agnieszki Babicz. Były miedzy innymi Eurydyki tańczące, Człowieczy los, Malagenia, La mamma, Tango d'amore, Greckie wino, a także zaśpiewane po rosyjsku Gori, gori, Wychodzę sama na drogę… Piosenki zaśpiewane bardzo ładnie, zmysłowo, ale zabrakło tego dreszczyku, jaki potrafi przelecieć po plecach, gdy coś zachwyci mnie do głębi duszy. Zrobił to dopiero głos Anny German, który popłynął na zakończenie z pustej przestrzeni sceny. 
ONA JEST PO PROSTU NIEZWYKLE ORYGINALNA, JEDYNA W SWOIM RODZAJU… I NIE DO PODROBIENIA.

czwartek, 18 kwietnia 2013