piątek, 25 kwietnia 2008

SARBINOWO 2008












W JĘZYKACH OGNIA

po coś leciał nad ogniskiem durny ptaku

czegoś szukał nad barwnymi językami

pewnieś myślał że to ciepły słońca zachód

i o mało krwawy ogień cię nie strawił


uwierzyłeś jak kamczadał w boskość ognia

teraz w wodzie moczysz skrzydła osmalone

chowasz pióra obolałe w trzcin listowia

już nie patrzysz tak przyjaźnie w światła stronę


no i dobrze boś nie feniks ani raróg

nie dla ciebie są zabawy z płomieniami

a dopiero poparzony zrozumiałeś

że nie wszystkie ciepłe miejsca są wyrajem


15.12.2006

GWAREK

połyskują w świetle smołoczarne pióra

dziób pomarańczowym kolorem się mieni

w ptaszęcej gromadzie zjawiskowe cudo

głosem swym zadziwia wprowadza w zdumienie


gdy zamykam oczy słyszę wycie wiatru

deszczową melodię słowika kląskanie

i najprzeróżniejsze odgłosy ze świata

aż wierzyć się nie chce że to ptaka granie


powiesz ot ptaszysko podobne do szpaka

taki tropikalny zwykły opierzeniec

i tutaj się mylisz bo nie sztuka krakać

geniuszem jest udać kogoś kim się nie jest


10.11.2006

NIE DLA CIEBIE


nie dla ciebie szary wróblu zielone ogrody

gdzie gęstwina barwnych kwiatów szeleszczące liście

po co dzióbek pchasz krzykliwy do spokojnej toni

marszcząc gładką jej powierzchnię burząc senną ciszę


staw pozostaw białoskrzydłym niech dostojnie płyną

leć do miejskich gwarnych ulic pij wodę z kałuży

tutaj prędzej znajdziesz przyjaźń ciepły okruch zimą

jesteś ptaszku zbyt malutki by żyć pośród dużych


25.10.2006

WRÓBEL


kiedy miłość szary wróblu przebarwi ci serce

byś mógł nucić skowronkowo od bladego świtu

kiedy skrzydła roztęczeją błysną oczy szczęściem

piosnka smętna barwniej zabrzmi w kołysaniach drutów


niby ćwierkasz dokazując wśród ptaków gromady

piórka stroszysz barwisz pazur uwagę odwracasz

smutki chmurne wciąż upychasz pod dachów powały

ale dusza cicho kwiląc twą tęsknotę zdradza


12.10.2006


DO PIĘKNYCH I BOGATYCH

nikt z nas nie składał zamówienia

na swój wygląd

nikogo nie pytano czy chce się urodzić

wśród biednych czy bogatych

nikomu nie dawano do wyboru

mądrości lub głupoty

nie proponowano sprawności

fizycznej albo kalectwa

już od pierwszych dni


nie wpadaj w pychę

jak ci się udało

wszystko możesz stracić

w jednej chwili




grudzień 2005

ANIOŁY RASTA